fbpx

Dynie i Halloween

Wraz z początkiem października w Seattle nastaje sezon dyniowy, z dużą pewnością mogę stwierdzić, że nie ma rzeczy, której nie można by kupić w tym okresie o smaku: „pumpkin spice”. Więkość amerykańskich rodzin wybiera się wtedy na pobliskie farmy na tzw. pampkin patch. Znaleziona na polu pośród tysięcy, a potem własnoręcznie wyrwana dynia to prawdziwy skarb ;). Pobliskie farmy to miejsce weekendowej rozrywki dla młodszych i starszych. Wśród głownych atrakcji plasują się wyścigi kaczek, strzelanie jabłkami, rajd traktorem i obowiązkowo labiryt w kukurydzy a wszystko to okraszone corn dogami, pączkami o smaku dyni i cydrem. Mniam!

My na farmę z roku na rok wybieramy się w środku tygodnia, unikamy tym samym szalonych tłumów a wszystkie atrakcje mamy na wyciągnięcie ręki…

Dynie to nieodłączny element Halloween, które… polubiłam dopiero, wtedy gdy moja córka poszła do przedszkola. Zabawa w przebieranie, dyniowe dekoracje i zbieranie cukierów nabrało w tedy dla mnie większego sensu a może zaczęło poprostu sprawiać więcej frajdy. Tak więc pomimo wieloletniej niechęci w tym roku przed naszym domem staneły dynie i rozgościły się przyjazne pająki. Ale Halloween to przecież straaaaszne święto, więc widok niektórych dekoracji może przyspożyć o zawał serca, szczególnie nocną porą. Oto kilka domów z naszej okolicy… Booooo!